wtorek, 4 listopada 2014

Rozdział 6.

*Perspektywa Sky*

-Gapisz się.- Z rozmyśleń wyrwał mnie rozbawiony głos Harrego.
-Huh, przepraszam. -Zawstydziłam się, no bo kurde obok mnie siedzi chyba najseksowniejszy człowiek na ziemi, z jeszcze bardziej seksownym głosem.
-Znasz moje imię, może czas żebym poznał twoje?
-Eee, tak. Znaczy, noo, mam na imię Sky. -Kurcze Sky weź się w garść. Mów normalnie.
-Aż tak na ciebie działam, że nie potrafisz się wysłowić? - Zapytał z zadziornym uśmieszkiem  chłopak.
-Co?! Ne! Jasne, że nie! Ja ciebie w ogóle nie znam! Em, a wiesz gdzie jest szkoła dla trudnej młodzieży w Londynie?- Zapytałam nadal zawstydzona, żeby jak najszybciej zmienić temat.
-A jakiś adres skarbie?
-Nie znam. I nie mów do mnie skarbie.- Burknęłam.
-Łoo. spokojnie Sky. W Londynie są dwie takie szkoły, prywatna i publiczna.
-To pewnie publiczna. - Odparłam.


Następne 30 minut drogi minęło na, w całkowitej ciszy.
-Wspomniałaś coś, że to szkoła to dla trudnej młodzieży? - odezwał się głos Harrego.
-Tak. - Powiedziałam smętnym głosem
-A co  taka niegrzeczna jesteś że rodzice cie tam wysyłali? - Spytał z tym swoim, chcąc nie chcą, musze przyznać  cudownym uśmiecham.
-N...nie.  Ale nie chce o tym gadać. Opowiesz mi coś o sobie?
-Nie za szybko na nawiązywanie przyjaźni?- Kurwa no przestań się tak szczerzyć.
-Mam kręcone włosy i zielone oczy , a i jestem seksowny. - Odezwał się głos Chłopaka.
-Ślepa nie jestem. - Odpowiedziałam na jego jakże głupią wypowiedź.
-Oh, czyli uważasz że jestem seksowny? - Znowu ten uśmiech..
-Zamknij się.
W odpowiedzi dostałam donośny śmiech Harrego. W samochodzie zapadła niezręczna cisza.
- Więc...co z tą trudną młodzieżą?- zapytał poruszając brwiami.  A ja westchnęłam poirytowana.
-Serio nie powinieneś się tym interesować- warknęłam nie odrywając wzroku od widoku za oknem.
-Nie unoś się, chciałem dowiedzieć się czegoś o wandalu którego podwożę.- Powiedział śmiejąc się.


- Nic ci o sobie nie powiem. - odparłam.
- Dlaczego?- zapytał się z poważnym wyrazem twarzy, uuu czyżbym zaczęłam go denerwować.
- Nie znam cię więc nie mogę mieć do ciebie zaufania co nie? -powiedziałam  wpatrując się w niego.
- A więc nie ufasz mi, dlatego weszłaś do mojego auta?- zapytał, nie odrywając ode mnie oczu.
- I tak moje życie jest zjebane, więc ty i tak nie możesz pogorszyć mojej obecnej sytuacji.
-Masz 17 lat i moim skromnym zdaniem nie powinnaś wsiadać do auta obcych ludzi, i gówno mnie to obchodzi ile w życiu przeszłaś. - powiedział z pogardą, a mi się chciało ryczeć.
-16.- powiedziałam cicho, ale wydaje mi się że usłyszał.
-Co?- zapytał
- Mam 16 lat, postarzyłeś mnie o rok, dzięki.- powiedziałam. A on się zaśmiał. CO za piękny dźwięk.
- Zaraz będziemy na miejscu, możesz już odpinać pas.- poinformował mnie.
- Nie zapinam pasów w samochodzie.- powiedziałam zerkając za okno.
- Czemu? To bardzo nieodpowiedzialne, nie uważasz?- zapytał.
- Nie wiesz ile bym dała, za to aby teraz umrzeć.- odpowiedziałam obojętnie. A on spojrzał na mnie zaskoczony.
- Czekaj czy ty próbowałaś powiedzieć że jestem złym kierowcą?- powiedział, a ja zaczęłam się śmiać.
- Absolutnie, ej to chyba tutaj.- wskazałam palcem na budynek za oknem. A on zaparkował.
- Jesteśmy na miejscu mam nadzieje, że podróż się podobała.- uśmiechną się do mnie szeroko.
- Tak dziękuję, ci bardzo nie wiem co bym bez ciebie zrobiła.- podziękowałam mu.
-Cała przyjemność po mojej stronie i polecam się na przyszłość.- po jego słowach wysiadłam z samochodu, i pomachałam mu na pożegnanie. Harry odpalił samochód i szybko odjechał.


- Kurwa, tu jesteś ej i kto cię podwiózł?- odwróciłam się i napotkałam spojrzenie Polly. Przytuliłyśmy się i dołączyliśmy do reszty grupy.
-Ej dobra jak już wszyscy jesteśmy to możemy iść na te jebane zajęcia- powiedział Victor, wskazując na drzwi. Szliśmy w skupieniu szukając sali numer 129. Popatrzeliśmy na wielkie drzwi od naszej sali.
- Proponuje, żeby ktoś zapukał.- powiedziała Tiffany, zerkając na Justina.
-Co? Czemu ja? Andre pukaj.- wskazał na chłopaka a ten się zaśmiał.
-Coś cię boli palancie.- odgryzł się i jeszcze bardziej odsunął od drzwi.
-Boże ja to zrobię powiedział Claudia- poczym zapukała w wielkie mahoniowe drzwi. No to zaczynamy, pomyślałam.



--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------Mega, mega przepraszamy, że rozdział  jest po tak długim czasie. Miałyśmy sprawy rodzinne, szpitale i ogółem brak czasu. Od teraz rozdziały będą pojawiać się o wieeele częściej i jeszcze raz przepraszamy. Co najdziwniejsze co dziennie jest dużo nowych wyświetleń. Komentarzy jeszcze nie, ale od czegoś trzeba zacząć. Więc za wyświetlenia dziękujemy i jeszcze raz przepraszamy. Łoo, ale się rozpisałyśmy :)) Do następnego rozdziału. 


Czytasz= Komentujesz 


3 komentarze:

  1. bardzo fajny rozdział, coś się dzieje
    Harry taki zabawny haha :) Czekam na kolejny, dodawajcie szybciutko.

    http://scar-never-fade.blogspot.com/ zapraszam do siebie, piszę ff o Luke'u Hemmingsie, może zajrzysz? :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo świetny rozdział :)
    Świetnie piszesz :)
    Tylko zmień może szablon wtedy to przyciąga więcej ludzi wiem coś o tym :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapraszam na mojego bloga http://liampaynejade1d.blogspot.com/


      i Drugiego :)
      Khloe jest 18-latką która spodziewa się dziecka,jej chłopak Liam zaczyna robić karierę w zespole One Direction zostawią ją i poświęca dziecko na rzecz kariery.Po 18 latach chce poznać syna i przeprosić go oraz jego matkę że ich opuścił.Czy mu się to uda? Czy odzyska syna ? Czy między nim a Khloe odrodzi się uczucie ? Tego wszystkiego dowiesz się czytają i obserwując go co bardzo proszę Tego bloga http://czaszmiankhloeliam1d.blogspot.com/2015/05/prolog.html
      W głównych rolach :
      Khloe- młoda : Jade Thirlwall starsza : Eva Mendes
      Liam- młody: Liam Payne starszy: David Beckham


      Zapraszam serdecznie 

      Usuń