*Perspektywa Sky*
-Gapisz się.- Z rozmyśleń wyrwał mnie rozbawiony głos
Harrego.
-Huh, przepraszam. -Zawstydziłam się, no bo kurde obok mnie
siedzi chyba najseksowniejszy człowiek na ziemi, z jeszcze bardziej seksownym
głosem.
-Znasz moje imię, może czas żebym poznał twoje?
-Eee, tak. Znaczy, noo, mam na imię Sky. -Kurcze Sky weź się
w garść. Mów normalnie.
-Aż tak na ciebie działam, że nie potrafisz się wysłowić? -
Zapytał z zadziornym uśmieszkiem
chłopak.
-Co?! Ne! Jasne, że nie! Ja ciebie w ogóle nie znam! Em, a
wiesz gdzie jest szkoła dla trudnej młodzieży w Londynie?- Zapytałam nadal
zawstydzona, żeby jak najszybciej zmienić temat.
-A jakiś adres skarbie?
-Nie znam. I nie mów do mnie skarbie.- Burknęłam.
-Łoo. spokojnie Sky. W Londynie są dwie takie szkoły,
prywatna i publiczna.
-To pewnie publiczna. - Odparłam.
Następne 30 minut drogi minęło na, w całkowitej ciszy.
-Wspomniałaś coś, że to szkoła to dla trudnej młodzieży? -
odezwał się głos Harrego.
-Tak. - Powiedziałam smętnym głosem
-A co taka
niegrzeczna jesteś że rodzice cie tam wysyłali? - Spytał z tym swoim, chcąc nie
chcą, musze przyznać cudownym uśmiecham.
-N...nie. Ale nie
chce o tym gadać. Opowiesz mi coś o sobie?
-Nie za szybko na nawiązywanie przyjaźni?- Kurwa no przestań
się tak szczerzyć.
-Mam kręcone włosy i zielone oczy , a i jestem seksowny. -
Odezwał się głos Chłopaka.
-Ślepa nie jestem. - Odpowiedziałam na jego jakże głupią
wypowiedź.
-Oh, czyli uważasz że jestem seksowny? - Znowu ten uśmiech..
-Zamknij się.
W odpowiedzi dostałam donośny śmiech Harrego. W samochodzie
zapadła niezręczna cisza.
- Więc...co z tą trudną młodzieżą?- zapytał poruszając
brwiami. A ja westchnęłam poirytowana.
-Serio nie powinieneś się tym interesować- warknęłam nie
odrywając wzroku od widoku za oknem.
-Nie unoś się, chciałem dowiedzieć się czegoś o wandalu
którego podwożę.- Powiedział śmiejąc się.
- Nic ci o sobie nie powiem. - odparłam.
- Dlaczego?- zapytał się z poważnym wyrazem twarzy, uuu
czyżbym zaczęłam go denerwować.
- Nie znam cię więc nie mogę mieć do ciebie zaufania co nie?
-powiedziałam wpatrując się w niego.
- A więc nie ufasz mi, dlatego weszłaś do mojego auta?-
zapytał, nie odrywając ode mnie oczu.
- I tak moje życie jest zjebane, więc ty i tak nie możesz
pogorszyć mojej obecnej sytuacji.
-Masz 17 lat i moim skromnym zdaniem nie powinnaś wsiadać do
auta obcych ludzi, i gówno mnie to obchodzi ile w życiu przeszłaś. - powiedział
z pogardą, a mi się chciało ryczeć.
-16.- powiedziałam cicho, ale wydaje mi się że usłyszał.
-Co?- zapytał
- Mam 16 lat, postarzyłeś mnie o rok, dzięki.- powiedziałam.
A on się zaśmiał. CO za piękny dźwięk.
- Zaraz będziemy na miejscu, możesz już odpinać pas.-
poinformował mnie.
- Nie zapinam pasów w samochodzie.- powiedziałam zerkając za
okno.
- Czemu? To bardzo nieodpowiedzialne, nie uważasz?- zapytał.
- Nie wiesz ile bym dała, za to aby teraz umrzeć.-
odpowiedziałam obojętnie. A on spojrzał na mnie zaskoczony.
- Czekaj czy ty próbowałaś powiedzieć że jestem złym
kierowcą?- powiedział, a ja zaczęłam się śmiać.
- Absolutnie, ej to chyba tutaj.- wskazałam palcem na
budynek za oknem. A on zaparkował.
- Jesteśmy na miejscu mam nadzieje, że podróż się podobała.-
uśmiechną się do mnie szeroko.
- Tak dziękuję, ci bardzo nie wiem co bym bez ciebie
zrobiła.- podziękowałam mu.
-Cała przyjemność po mojej stronie i polecam się na
przyszłość.- po jego słowach wysiadłam z samochodu, i pomachałam mu na
pożegnanie. Harry odpalił samochód i szybko odjechał.
- Kurwa, tu jesteś ej i kto cię podwiózł?- odwróciłam się i napotkałam spojrzenie Polly. Przytuliłyśmy się i
dołączyliśmy do reszty grupy.
-Ej dobra jak już wszyscy jesteśmy to możemy iść na te
jebane zajęcia- powiedział Victor, wskazując na drzwi. Szliśmy w skupieniu
szukając sali numer 129. Popatrzeliśmy na wielkie drzwi od naszej sali.
- Proponuje, żeby ktoś zapukał.- powiedziała Tiffany, zerkając na Justina.
-Co? Czemu ja? Andre pukaj.- wskazał na chłopaka a ten się
zaśmiał.
-Coś cię boli palancie.- odgryzł się i jeszcze bardziej
odsunął od drzwi.
-Boże ja to zrobię powiedział Claudia- poczym zapukała w
wielkie mahoniowe drzwi. No to zaczynamy, pomyślałam.